5 POWODÓW, ŻEBY NIE BIEGAĆ

Pierwsze promienie słońca, plus na termometrze i powtarzający się do znudzenia widok. Biegaczy. Biega sąsiadka, która próbuje zrzucić kilka kilogramów, kolega z pracy, co marzy o maratonie przynajmniej, pani ze sklepu i celebrytka z serialu. No to się matka zastanawia, czy też nie ruszyć w trasę. Nie żeby od razu rekordowy dystans, ale te dwa kółka wokół bloku, to chyba powinno się udać. Tylko w sumie po co? Nie lepiej poszukać powodów, by nie biegać?

1. Deszcz, grad, wiatr, burza

Generalnie pogoda, która kaprysi gorzej niż dziecko przy śniadaniu. Niby jest słońce, ale kalejdoskop kwietniowej aury zmian nieprzewidywalny i zanim przemierzymy pierwszy kilometr już wieje i siąpi. Nigdy nie wiadomo, czy brać szalik, a ręce nie zmarzną od wiosennego chłodu. Do tego kałuże, w które wpaść można niepostrzeżenie, skoro biegać trzeba z sylwetką prostą, niczym struna. Mokre buty i katar – komu to potrzebne w gratisie.

2. Nowe spodnie, nowe buty, nowe okulary – niekończące się wydatki

Co z tego, że kobiety lubią zakupy. Ale, żeby od razu wydawać pół swojej pensji i jeszcze nieco z 500 zł, co dostaje dziecko od rządu? Strój profesjonalnego biegacza to nie byle co, ceni się bardziej niż wymarzony robot kuchenny matki podpatrzony u Nigelli L. z Wielkiej Brytanii. Czy warto więc rzucać tę kartę kredytową przy kasie w sportowym sklepie i pakować buty w kolorze jaskrawej pomarańczy oraz spodnie, które zdecydowanie bardziej pasują tym, co już jednak trochę tych biegowych kilometrów natrzaskali?

3. Zadyszka, kolka i załamka

Ruszam i nie mam siły. Jakie tam 5 kilometrów, jak nie dam rady do najbliższego drzewa. Bieganie miało być proste, przyjemne i w ogóle git. Jest masakra, z językiem przy brodzie i sercem walącym zdecydowanie mocniej niż trzeba. Ci, co biegają maratony, to jakieś cyborgi na pewno, nie ma szans, by bez wspomagania mieć takie turbo doładowanie. Każdy następny ruch nogą wymaga poświęceń. W sumie dla jakiej idei się tak męczyć.

4. Miało być pięknie

Biegające w reklamach dziewczyny się nie pocą. Im nie rozmazuje się tusz. Mają piękny róż na policzkach i włosy falujące w rytm każdego wybieganego kroku. Biegowa rzeczywistość jest brudna i śmierdząca potem. Tusz spływa. Włosy się sklejają. Róż – ten naturalny od wysiłku – maluje się na twarzy nierównomiernie. Bieganie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnym wyglądem.

5. Kontuzje

Wystarczy źle postawiona stopa, jakaś gałąź, co jej nie zauważymy albo niezałatana dziura pozostała po zimie. Na własne życzenie fundujemy sobie ból i utrapienie. Niedoświadczony biegacz zdecydownie bardziej narażony jest na kontuzje. Te drobne i większe skutkujące wyłączeniem z codziennego życia.

Skoro już wiemy, dlaczego lepiej nie biegać, w bonusie ujawniam jeden powód, by się ruszyć. W czasie biegania mamy czas tylko dla siebie. Nikt nic od nas nie chce, o nic nie pyta. Nie płacze, nie prosi, nie wymusza, nie potrzebuje. Bieganie daje niesamowitą moc i energię. Mimo zmęczenia wysiłkiem, ot taki paradoks, których w życiu mamy nie brakuje przecież:) Ten jeden powód przedkładam na wszystkie biegowe niedogodności. Warto:)

Tych z Was, którzy chcą, a jednak trochę się boją, polecam niebawem rozmowę z Anią Szlendak. Ona nie tylko biega, ale i czasie biegania dźwiga prawdziwe ciężary!

 

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: