EFEKTY 500 PLUS

5 miliardów złotych trafiło już do kieszeni tych, co złożyli wnioski o 500 zł. Do tej pory zrobiło to 97% uprawnionych rodziców. Program ruszył w kwietniu, ci co od razu zgłosili się po pieniądze, powinni je dostać najpóźniej na początku lipca. Premier na konferencji prasowej ogłosiła sukces i powiedziała, że polskie matki nie muszą już w sklepach kupować na zeszyt. Jak wygląda rzeczywistość z 500 plus w kieszeni? O tym dziś u nas. 

Najwięcej dzieci dostaje 500 zł w województwach świętokrzyskim i lubelskim. Prawie połowa wniosków trafiła do urzędów w ciągu pierwszych czterech dni działania programu. W kwietniu nasz blog i teksty o tym, jak obliczyć dochód, by dostać 500 zł i jak wypełnić wniosek były odwiedzane rekordowo. W pewnym momencie nawet serwer nie poradził sobie z taką liczbą gości. To, że wciąż w komentarzach pytacie o rozmaite kwestie związane z programem, pokazuje, że nadal jest sporo wątpliwości. Rząd nie wyklucza zmian w ustawie, bo rzeczywistość udowodniła, do jakich absurdów czasami prowadzą urzędnicze wyliczenia. Są przypadki, gdy dochód w rodzinie przekroczony był zaledwie o kilka złotych, więc automatycznie 500 zł nie zostało przyznane. Niektórzy próbowali się od takich decyzji odwoływać. Pojawiły się informacje, że przy kolejnych zmianach o pieniądze będą mogły się starać już kobiety w ciąży.

Na razie program funkcjonuje w oparciu o ustawę podpisaną przez prezydenta w lutym tego roku. Z badań CBOS, na które powołuje się rząd wynika, że 80 procent Polaków zna program 500 zł plus i wie, na czym on polega. Informację mają więc zarówno ci, którym pieniądze przysługują, jak i tacy, którzy się na wsparcie państwa nie załapali. 500 zł w ciągu tych 3 miesięcy weszło do obiegowych rozmów, jest bohaterem memów i często przykrych komentarzy. Niektóre dyskusje są tak po ludzku smutne dla tych, co zdecydowali się złożyć wniosek o pieniądze. Oczywiście, że jest grupa rodziców, którzy zamiast kupić dziecku nowe buty, wybierze kolejną butelkę taniej nalewki. Takie rodziny są najczęściej jednak objęte wsparciem MOPS-u i ich pracownicy mają sprawdzać, co dzieje się z otrzymywanymi pieniędzmi. W sytuacji, gdy 500 zł będzie marnotrawione, może być zamienione na bony lub artykuły potrzebne dzieciom. W mediach zawsze świetnie się sprzeda zdjęcie ojca, który za 500 zł pił przez tydzień i jest z tego dumny, ale jest też druga – znacznie częstsza strona tego wsparcia. Realna poprawa sytuacji finansowej wielu rodzin. Wiemy z waszych komentarzy, jak bardzo 500 zł się przydaje w domowym budżecie. I choć nie ma obowiązkowej listy na co można wydać te pieniądze, każdy rozsądny rodzic dobrze wie, co z nimi zrobić. W rodzinach wielodzietnych to spory zastrzyk gotówki. Dotychczasowy rekord jednorazowej wypłaty to 6 tysięcy, które będzie co miesiąc dostawała rodzina mająca 12 dzieci. Można się oczywiście emocjonować taką sumą, ale dla tych ludzi to naprawdę konkretne wsparcie. A taka była idea programu 500 zł plus.

Oczywiście, że to ustawa jest pełna niedociągnięć i wymaga poprawek, ale gdyby rzeczywiście była tak nieużyteczna, jak ocenią ją krytycy, nie byłoby tej kolejki chętnych po wypłaty. Minister rodziny twierdzi, że pieniądze i tak wrócą do budżetu, bo już widać wzrost zakupów w sklepach agd i biurach podróży. Super. Ja sama z przyjemnością czytam, gdy piszecie, że dzięki 500 zł wasze dzieci dostaną tableta, pierwszy raz od dawna pojadą na wakacje albo kupicie im wymarzoną zabawkę. Uważam, że nikt nie powinien rozliczać mamy z tego, że z budżetu 500 zł weźmie kilka złotych na kawę lub pójdzie do fryzjera. To są pieniądze dla rodziny. Poza przypadkami patologii, nikt nie ma prawa zaglądać wam do koszyka i wypominać tego, że wyciągnęliście ręce po rządową pomoc.

Jeśli kogoś stać na to, by z 500 zł zrezygnować – śmiało. Niech to zrobi. Program naprawdę nie jest obowiązkowy. O tym, że jest nierówny też słyszę. Bo tyle samo dostanie rodzina mająca budżet znacznie poza średnią krajową i ta, która ledwie dociąga do końca miesiąca. Sami często pytacie, czym różni się pierwsze dziecko od drugiego, skoro tylko jedno dostaje 500 zł – w przypadku, gdy przekraczacie wymagany próg dochodowy. Na takie pytania nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi, poza tą, że po prostu trzeba się cieszyć z tego, co jest. I nie przejmować głosami krytyki. Sama wędrując po mieście z naszym podwójnym wózkiem słyszałam już wypowiadane bez żenady komentarze: o 500 zł przyszło. Żartów w tym stylu i narodowego rozliczania jest zdecydowanie więcej. Najlepiej je ignorować i przeznaczać pieniądze na to, co uznajemy za potrzebne naszej rodzinie.

zdjęcie ze strony ta.to&tamto

500 zł trafiło do reklam wielu firm. Biuro podróży Neckremann oferuje wakacje dla dzieci za 500 zł, Toyota przy zakupie samochodu daje 500 zł na fotelik dla dziecka, a developer Budlex przebija ofertę rządu, dopisuje jeszcze jedno zero i ma 5000 na zakup mieszkania dla rodziny z dzieckiem. W sieci można też maluchom kupić koszulki i body z napisem: baluję za hajs 500 zł. 500 zł jako stały dochód, z którego można spłacać kredyt jest niezła pokusą dla banków, więc jeśli jeszcze nie dostaliście propozycji z jakąś niby wyjątkową ofertą pożyczki, spodziewajcie się telefonu lub maila.

Jak Wy oceniacie program 500 zł? Podzielicie się opiniami w komentarzach. 

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: