BABY KINO – ROZRYWKA DLA MAMY I DZIECKA

Chmurzy się albo pada coraz mocniej, więc nie ma już nawet szans na Naduśki brodzenie w kałużach. Szukam rozrywki dla mamy i dziecka, bo nie chce mi się dalej bić rekordów w budowaniu  wieży klockowej, którą córeczka z przyjemnością jednym gestem strąca. Obie potrzebujemy wyjścia z domu, więc przypominam sobie o kinowych seansach dla rodziców z dziećmi. 

Chadzałam na nie namiętnie, gdy Naduśka jeszcze niezbyt się ruszała i potrafiła przespać cały film. Nadrabiałam nieśpiesznie zaległości zerkając na hity z oscarowej puli. Urzekło mnie wówczas marketingowe podejście kina do matek i ojców spragnionych kulturalnej rozrywki. Może nawet nie chodziło o to banalne niewypadanie z obiegu, a o oddech i poczucie sprawiania sobie drobnych przyjemności w postaci dwóch godzin poza domem, wybicia z nużącego rytmu i tego monotonnego krążenia między kuchnią a sypialnią, gdzie drzemała córeczka. Kontrolowałam więc czujnie repertuar środowych propozycji. Najczęściej film mi pasował, no chyba, że jakiemuś planerowi omsknęła się ręka i syndrom wczorajszej imprezy gnębił niemiłosiernie, więc bezwolnie hasło kino baby łączył z bajką i na taką wysyłał rodziców. Poza tymi wpadkami bywały i romantyczne wyciskacze łez i obyczajowe troski,  trafiała się aktualna sensacja i coś z biograficznym akcentem. Latem jakoś seanse odpuściłam na rzecz placu zabaw zapewne. Teraz za to wracam. Wyrywam siebie i Nadię z domu, idziemy się rozerwać i nabrać do życia dystansu.

Do kina czy na film?

Trochę się tej aklimatyzacji Naduśki w kinie obawiałam. To już przecież samodzielna panienka, bez szans na potulne spanie przez 2 godziny  w moich ramionach. Opcją z jaką wiązałam nadzieje był plac zabaw zorganizowany pod ekranem. Dobrze wyposażony w kolorowe maty, bujaki i zabawki. Raczkujące maluchy mają niezły wybieg, dla mojej prawie 2 latki też okazał się atrakcyjny. Upatrzyła tam sobie bujanego konia i z trudem udawało się ją przekonać, że więcej dzieci chciałoby z niego skorzystać. W tych wymuszonych i demonstrowanych niechęcią przerwach biegała wokół pustych rzędów, waliła gumowym młotkiem w ścianę albo zaczepiała bobasy. Generalnie przez cały seans zajmowała się sobą, do mnie wpadała po chrupki i wodę, które przezornie zabrałam. Zaskoczyła mnie przyjemnie, bo w tym teście zakładałam też opcję wyjścia w trakcie. Tymczasem Nadii się podobało, miała swoje dziecięce towarzystwo, niekiedy tylko unosiła głowę w stronę ekranu i domagała się głośno puszczenia bajki:)

 

W jakim wieku do Baby Kina?

Mi nawet udało się nie stracić wątku, wzruszyć, uronić łzę nad fabułą i współczuć bohaterom w odpowiednich momentach. Na sali dominowały mamy znacznie młodszych bobasów – tych przy piersi, co jak kiedyś mój, ignorowały nawet najbardziej wciągające filmowe emocje. Seanse przeznaczone są dla kobiet w ciąży oraz odziców z dziećmi do 2 lat i to całkiem rozsądne podejście. Najwygodniej oczywiście jest z młodszym, ale skoro nasza rozbrykana i pełna energii Naduśka dała bez kapryszenia radę, to nie trzeba się bać. Zawsze jest zresztą wyjście – awaryjne.

Wszystko dla dziecka

Wejście za pierwszym razem mnie zaskoczyło świetną organizacją. Dla wózków w kinie jest specjalny parking, bezpłatnie można wypożyczyć fotelik, w którym maluszek śpi. Za każdym razem na sali pojawiają się przewijaki, często z zapasem pieluch i chusteczek. Są pudła z zabawkami i bujaczki dla niemowlaków. Dzieci pod ekranem mają swój plac zabaw, mamy w pierwszych rzędach  szasnę, by je kontrolować. W trakcie seansu pali się delikatne światło, dźwięk jest cichszy niż na tradycyjnym filmie. Słychać płacz niemowlaków, tupot małych stópek wspinających się po schodach i odgłosy zabawy na matach. Niewątpliwie nie jest tak komfortowo i intymnie, jak w czasie randki czy wypadu z przyjaciółką, no ale to inna opcja przecież, którą bierze się z całym dobrodziejstwem grymaszącego, przewijanego i karmionego obok inwentarza. To kino dla rodziców, choć zdarzyło mi się też zaciągnąć koleżankę bez dziecka i nawet nie narzekała specjalnie:)

Polecam ten rodzaj rozrywki znudzonym i zmęczonym mamom, nawet, jak traficie akurat na gorszy dzień dziecka i nie będzie współpracy, sprawdzicie, jak to działa, spotkacie inne Matki Polki i poczujecie zaskakującą nić porozumienia. Nie ma co ubolewać, jeśli nie uda Wam się śledzić z zapartym tchem każdej minuty filmu. Kino za tę rodzinną koncepcję ma solidnego plusa, nawet ceną biletów kusi, bo za te kupione w internecie żąda zaledwie 10 zł ( tradycyjny seans 24 zł!!!) a na miejscu 15 zł. Nie katuje się rodziców i dzieci półgodzinnymi reklamami, zaledwie obowiązkowa minuta od dystrybutora i seans się rozpoczyna.

 MultiBABYkino, seanse w środę o 12.oo w wybranych kinach między innymi w Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Gdańsku czy Krakowie

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: