TRUDNE POCZĄTKI BIEGANIA Z DZIECKIEM W WÓZKU.

Bieganie z dzieckiem w wózku zawsze robiło na mnie wrażenie. Dlatego długo nie czekałem, zwłaszcza, że najważniejsza zasada młodego stażem ojca brzmi: to nie ty masz się dostosować do dziecka tylko dziecko do ciebie. Oczywiście okazało się to fikcją już chwilę po tym, gdy usłyszałem ten tekst, ale do biegania córeczkę jednak postanowiłem dość szybko przyzwyczajać. 

Biegniemy z Nadusią ParkRun

Zaczęło się od obserwacji. Na szczęście widok biegacza z dzieckiem w wózku nikogo już nie zaskakuje. Nawet jeśli okazuje się, że rodzic nie biegnie do tramwaju czy autobusu. Wystarczy w słoneczny weekend pojechać do Lasu Kabackiego pod Warszawą, żeby przekonać się, że tego typu natchnionych rodziców jest sporo. O dziwo, wszyscy są równie entuzjastycznie nastawieni do biegania z dzieckiem. Zero krytycznych uwag.

Bieganie w sieci

Trzeba zatem zajrzeć do internetu. Tu też jest tekstów o wadach i zaletach. Niestety w większości tekstów próbują nam sprzedać lepszy lub gorszy sprzęt. Rynek w kraju jest niestety niewielki dlatego ceny wózków do biegania są bardzo wysokie. Od 1500 wzwyż. Ograniczeń nie ma. Aczkolwiek wydawanie 10 tysięcy złotych wydaje się być delikatnie mówiąc abstrakcyjne.  Po przeczytaniu wszystkiego co napisała ludzka ręka na temat biegania z dzieckiem i dogłębnego riserczu rynku zamówiłem wózek. Jeden z najtańszych. Oprócz do biegania służy mi również do jazdy na rowerze. Do wózka konieczny jest zakup hamaczka dla niemowlaka za ponad 200 złotych. Jest on bezwzględnie niezbędny. Dzięki niemu Nadusia zasypiała po kilku chwilach biegu.

Nadusi smacznie śpi podczas biegania

W trasę

Na pierwsze bieganie ruszyłem na swoją zwykłą chodnikową trasę w sierpniowe popołudnie. Duma mnie rozpierała a Nadusia była bardzo współpracująca. Zasnęła po chwili. Nadusia miała wówczas 7 miesięcy, gdyż większość opinii jest taka, żeby nie próbować przed ukończeniem pół roku. Nie wiem dlaczego, bo racjonalnego uzasadnienia nie widzę. Dziecko leży sobie w absolutnie bezpiecznym hamaczku, zapięte pięciopunktowymi pasami. Przy kolejnym dziecku na pewno już tego błędu nie popełnię. Po trzech miesiącach od urodzenia zamierzam wyruszyć w trasę. O wiele bardziej niebezpieczna dla dziecka wydaje się być jazda po polskich chodnikach w zwyczajnej gondoli.

W karocy

Nadusia szybko polubiła swą karocę. Inna sprawa, że budziła respekt „na dzielnicy”, gdy wszyscy z zachwytem się zatrzymywali widząc ojca świra biegającego z dzieckiem w wielkim wózku. Wózek jest rzeczywiście godnych rozmiarów. Żona gdy zobaczyła przesyłkę przed mieszkaniem ( nie zmieściła się w wewnątrz) to chciała mnie razem z wózkiem wyrzucić z domu. Ale koniec końców wszystko dobrze się skończyło. A po złożeniu, które trwa minutę, bez problemu wchodzi do bagażnika auta osobowego.

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: