JAK ZACZĄĆ BIEGAĆ – MATKA RUSZA SIĘ Z KANAPY

Ostatnio podałam 5 powodów, żeby nie biegać🙂 Ten wpis jest dla tych, co jednak nie potraktowali go poważnie i tej wiosny zamierzają podjąć treningowe wyzwanie. Bieganie to najłatwiejszy sport. Najbardziej możliwy do zrealizowania przez mamy, które wiecznie nie mają czasu. Wystarczy założyć buty, jakiś dres i sunąć przed siebie.Brzmi banalnie, ale jak to tak wyjść po prostu bez przygotowania? W jakich butach, z jakim planem? O tym, jak ruszyć się z kanapy opowiada nam Ania Szlendak, z drużyny sportowej Bravehearts Legionowo. Jej ekipa regularnie startuje w biegach ekstremalnych Runmageddon, Hunt Run, Bieg Katorżnika, Bieg Tygrysa, Men Expert Survival Race, Bieg Morskiego Komandosa.

Jak podnieść się z kanapy i zacząć biegać, żeby nie zniechęcić się natychmiastową zadyszką i kolką?

Po pierwsze – trzeba sobie powiedzieć i wmówić – wstaję, wstaje nie leżę. To już połowa sukcesu, a potem to już z górki. Wróć, na początku będzie troszkę pod górkę, bo nie będzie się chciało, bo właśnie zadyszka, bo kolka. Proponuję znaleźć koleżankę, kupić fajne leginsy, założyć buty , słuchawki z ulubiona muzyką i po prostu wyjść, a potem się zacznie rozkręcać. Jeśli nigdy wcześniej nie miałyśmy kontaktu z bieganiem, poza podbiegami do autobusu, to nic strasznego. Spróbujmy na początku wolno truchtać. Jeśli się szybko meczymy, to przeplatajmy marsz z biegiem. Po kilku treningach zobaczymy efekty i marszobieg zamieni się w ciągły bieg.

Czy bieganie jest czasochłonne, jak wkomponować je w codzienne domowe obowiązki i nie szukać wymówek, że się nie da, bo obiad trzeba zrobić, z dzieckiem się pobawić, mieszkanie posprzątać?

Bieganie jest o niebo przyjemniejsze niż zmywanie, czy też sprzątanie. I nie jest tak czasochłonne, jak się wydaje. Więcej czasu spędzamy przed monitorami telefonów i komputerów. A tak na poważnie, to wszystko zależy od czasu, jakim dysponujemy. Na początku wystarczy pół godziny dziennie. Jeśli przez cały dzień opiekujemy się dzieckiem i wydaje nam się, że po powrocie męża nie będziemy już miały siły, to zmieńmy nastawienie. Dziecko zostanie z tatą, my wskoczymy w buty i przez pół godziny ładujemy się endorfinami i odpoczywamy, by wrócić spocone, ale pełne pozytywnej energii.

Czy do biegania potrzeba spodni z najnowszej sportowej kolekcji i butów za 500 zł? W co się ubrać, jeśli nas nie stać na takie ekstrawagancje albo nie chcemy inwestować, bo nie wiemy, czy złapiemy biegowego bakcyla?

Każda kobieta lubi świetnie wyglądać, nawet, jak się poci i ma czerwoną twarz. Więc na pewno, tak jak wspominałam kolorowe leginsy będą dodatkową motywacją. Nie muszą to być portki z najnowszych kolekcji. W wielu dyskontach często pojawiają się oferty z ciuchami do biegania. Są ładne, dobrej jakości i w przystępnej cenie. Na początek wystarczy. Podobnie z butami do biegania. Na początek wystarczą te tańsze. Jeśli zaś jesteśmy przekonane, że to jest to i biegamy na ever forever, wówczas idziemy do sklepu biegowego, tam sprawdzą nam nasze stopy i dobiorą odpowiedni obów, w którym będziemy śmigać jak struś pędziwiatr. Profesjonalne, ładne i dobre buty, to też zachęta i motywacja do treningów. Stoją takie kolorowe przy drzwiach w korytarzu i aż krzyczą: „wskocz we mnie, idź na trening, chce biegać”

Czy bieganie wymaga planu, czy można po prostu truchtać?

Osobiście wychodzę z założenia, że biega się dla fanu, nie dla szpanu. Nie dla czasu, wyników itp. Oczywiście super, gdy widzimy progres w treningach i jesteśmy coraz lepsze. Należy jednak pamiętać, by nie zatracić w tym wszystkim tej fajności, tego czegoś, co sprawia, że chce się nam wskoczyć w buty i biec. Chcieć to robić, a nie musieć. A wracając do pytania, na początku naszej przygody z bieganiem polecam skorzystać z metody Galloway’a. Polega ona na naprzemiennym maszerowaniu i truchtaniu.

Jeśli zaczynasz – maszeruj wtedy kiedy uznasz, że musisz. Potem zmniejszaj ilość marszu , na korzyść biegu. Z czasem uda ci się przebiec 10 km bez przerwy. Wtedy możesz zwiększać kilometraż, popracować nas szybkością, wytrzymałością, poszukać planu treningowego, który będzie ci pasował. W internecie jest tego masa. A jak już znajdziesz ten plan i będziesz chciała według niego biegać, to nie napinaj się, że nie udało ci się znaleźć w danym dniu czasu. Bieganie to ma być przede wszystkim przyjemność, a nie wykonywanie planu 6-letniego.

Gdzie najlepiej biegać?

Dla naszych stóp najlepszym podłożem jest leśna ścieżka. Starajmy się unikać asfaltu, kostki brukowej. Jak tylko mamy możliwość wbiec do parku, czy lasu, to korzystajmy z tego. Większa przyjemność dla oczu, uszu, a i stawy będą nam wdzięczne.

Co zrobić, by czerpać przyjemność z biegania, a nie traktować go jako obowiązku?

Bawić się nim. Uśmiechać się do mijających biegaczy. Czerpać satysfakcję z przebiegnięcia każdego kilometra.

Te przebiegnięte kilometry będą też wpływały na naszą wagę, czy bieganie odchudza?

Odchudza i pobudza. Każdy ma na pewno znajomego albo znajomego znajomego, który schudł, bo …zaczął biegać. Każdy na pewno nie raz słyszał albo przeglądał bloga albo natknął się na fanpage na portalu społecznościowym jakiegoś grubasa, co przebiegł ultrasa, schudł, a teraz motywuje innych. Jak zaczynasz przygodę z jakimkolwiek sportem, to zmienia się też twoje podejście do jedzenia. Organizm szuka zdrowszego, pożywniejszego, lżejszego i wartościowszego jedzenia. Na hamburgerze i kiełbasie długo nie pobiegniesz. Jesz zdrowiej, ruszasz się i siłą rzeczy jest cie mniej.

Jakie jeszcze najczęściej początkujący biegacz popełnia błędy, jak ich unikać?

Mierz siły na zamiary. Co prawda z obserwacji bardziej dotyczy to facetów ale babeczki też muszą wiedzieć kiedy powiedzieć dość. Na pewno na początku nie biegać codziennie, 3 razy w tygodniu, to optymalne wyjście. Ważną rzeczą, o której się zapomina jest rozgrzewka i rozciąganie. Banały, a jednak mają duże znaczenie dla naszego organizmu i samego treningu. Należy pamiętać, by nie najadać się przed samym treningiem. Jeśli nie zdążyliśmy nic zjeść, a już musimy lecieć na trening, bo mamy wolne pół godziny, złapmy za banana, wafla ryżowego z miodem, masłem orzechowym, dżemem, kilka suszonych moreli, rodzynek albo śliwek, kawałek gorzkiej czekolady.

Dlaczego warto biegać?

Warto dla siebie, warto dla zdrowia, warto dla znajomości, które się nawiązuje podczas biegania, warto dla ludzi, których się spotyka na ścieżkach biegowych, warto dla ciała, warto dla ducha, warto, bo zyskujemy wyrzut endorfin i pozytywnych wibracji, a stracić możemy stres i zbędne kilogramy.

 

Specjalnie od Ani:

PLAN DLA POCZĄTKUJĄCYCH BIEGACZY:

Zakładamy 3 treningi w tygodniu – metodą Galloway’a

Pierwszy trening np.: poniedziałek – marsz 5 minut, bieg 1 minuta – 3 cykle

Drugi trening środa – marsz 5 minut, bieg 1 minuta – 4 cykle

Trzeci trening piątek – marsz 5 minut, bieg 1 minuta – 5 cykli

Uwagi: Marsz ma być żwawy, a bieg spokojny, tylko troszeczkę szybszy od marszu.

W kolejnym tygodniu zmniejszamy o minutę marsz kosztem biegu. Czyli maszerujemy 4 minuty a biegniemy 2. gdy czujemy się na siłach redukujemy marsz do minimum, by po pewnym czasie biec longiem cały trening.

Jeśli macie jakieś pytania w sprawie biegania albo chcecie podzielić się swoimi doświadczeniami, zostawiajcie je w komentarzach pod tekstem! Zachęcam też do polubienia i śledzenia fanpage Bravehearts Legionowo. Tam sporo informacji o aktualnych treningach i biegach. Drużyna współorganizuje między innymi bieg z przeszkodami Run4Fun w Wieliszewie i zajęci Boot-Camp w klubie Spektrum Sportu w Legionowie.

 

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: