KONTROLE 500+

Pierwsze pieniądze z rządowego programu trafiły już na konta rodziców, a razem z nimi informacje o kontrolach, jakie zaczynają robić urzędnicy wypłacający pożądane 500 zł. Czy w związku z tym rodzice, którzy nie wydali całej sumy na dzieci, powinni się obawiać surowych konsekwencji? Co stanie się, gdy nie będziemy mieli paragonów potwierdzających, że pieniądze zostały odpowiednio rozdysponowane? Kto ma prawo zaglądać do naszych rachunków i w jakiej sytuacji urzędnicy mogą zabrać rodzinie 500 zł rządowego wsparcia? To zaraz wyjaśnimy i rozwiejmy wszystkie wątpliwości. 

 

Na co można wydać 500 zł rządowego wsparcia? Ja otwarcie pisałam, że przeznaczę je na swoje przyjemności. Nikt jeszcze mnie z tych deklaracji nie rozliczył, choć ciągle natrafiam na rozmaite komentarze, że gdzieś już kontrole się rozpoczęły. Na forach poświęconych programowi 500 zł plus czytam, że trzeba zbierać paragony, by udowodnić, że pieniądze nie są marnowane. Poczta pantoflowa donosi, że  są gminy, w których urzędnicy sprawdzają, jakie rodzice robią zakupy. Czy rzeczywiście ktokolwiek ma prawo zaglądać do koszyków tych, którzy już dostali decyzję i mają na koncie 500 zł?

Czego nie można kupić za 500 zł?

Zgodnie z rządowym założeniem program ma być wsparciem dla rodzin. Ustawa nie precyzuje, co można kupić za te pieniądze, więc pojawiające się informacje o tym, że istnieje jakaś lista rzeczy, na które trzeba wydać 500 zł, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Rodzice czy opiekunowie sami decydują, co zrobią z pieniędzmi. Nie ma obowiązku kupowania za nie jedynie jedzenia i ubrań dla dzieci, choć i takie sugestie się zdarzają. Warto pamiętać, że 500 zł to wsparcie dla całej rodziny, więc jeśli mama z tej puli zapłaci za kawę w kawiarni albo kupi dla siebie nową bluzkę – nie powinna mieć wyrzutów i obaw, że jakiś urzędnik pogrozi jej palcem. Rodzice nie muszą też zbierać rachunków potwierdzających, że każdą złotówkę z tych 500 przeznaczyli na dziecięce potrzeby. Jeśli z tej puli rodzina sfinansuje wymarzone wakacje, na które załapie się też babcia lub niania – super. Można kupić bilety do kina, na basen, nową książkę albo buty. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb, jakie są w domu. W ustawie nie ma żadnego wykazu dozwolonych zakupów i zapisów o konieczności udowadniania, że pieniądze trafiają do dzieci.

Rodzice deklarują na co wydadzą 500 zł

Z ankiety przeprowadzonej wśród rodziców na zlecenie Dziennika Gazety Prawnej wynika, że prawie połowa przeznaczy te dodatkowe 500 zł na jedzenie i ubrania dzieci. Jednak 18% otwarcie przyznaje,że wykorzysta je na swoje potrzeby. Natomiast z  badania ARC Rynek i Opinia wynika, że 19 procent rodziców wyda 500 zł na tablety, komputery lub gry. W wielu domach mają pojawić się nowe telewizory. Niektórzy rodzice chcą odkładać pieniądze na konto, a 7 procent wykupić za nie polisę ubezpieczeniową. Co trzeci rodzic będzie płacić za lekcje śpiewu, tenisa lub jakieś inne hobby.  Są dzieci, które dzięki 500 zł od rządu będą dostawały kieszonkowe. Na naszym FB rodzice pisali, że chcą wyremontować pokoje dzieci, zabrać je do kina i na pierwsze od dawna wakacje. Były mamy, które uczciwie deklarowały, że pójdą na kawę i nie widzą w tym nic dziwnego. Ja też nie:)

Kto więc marnuje 500 zł?

2,5 miliona wniosków w sprawie 500 zł trafiło do urzędów  w czasie pierwszego miesiąca obowiązywania programu. Pierwsze wypłaty ruszyły, gospodarka jeszcze tego nie odczuła, ale po zainteresowaniu i pytaniach, jakie wciąż napływają w sprawie 500 zł widać, że rodzice mają na co wydać rządowe wsparcie. Choć nie słabnie dyskusja o tym, że program jest niesprawiedliwy, dyskryminuje rodziny z jednym dzieckiem i samotne matki, po pieniądze z niego Polacy chętnie sięgają i tworzą mity, jak te o obowiązku gminy do kontrolowania wydatków z programu 500 zł plus. Tymczasem to, że pieniędzmi rodzice mogą swobodnie dysponować, ostatnio ponownie podkreśliło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W specjalnym komunikacie urzędnicy wyraźnie zaznaczają, że szanują autonomię rodziny i wierzą, że ona najlepiej wie, czego dziecku potrzeba. Nie można zakładać, że środki z programu zostaną źle wydane. Nikt nie będzie sprawdzał ani nadzorował każdej rodziny w zakresie tego jak wydaje świadczenie wychowawcze. Projekt ustawy zawiera możliwe do zastosowania w nadzwyczajnych sytuacjach, mechanizmy zapobiegające marnotrawieniu świadczeń. Będzie to takie samo rozwiązanie, jak obowiązujące od wielu lat w ustawie o świadczeniach rodzinnych – czytamy w oświadczeniu resortuKontrola wydatków ruszy jedynie wtedy, gdy urzędnicy dostaną wyraźny sygnał o tym, że pieniądze są źle wykorzystywane. Jeśli informacje z donosu się potwierdzą, to tylko w takiej sytuacji urzędnicy będą mogli zdecydować, by 500 zł zamienić na pomoc w formie rzeczowej – opłacenie opieki, wyjazdu dzieci na kolonie czy jedzenie. Gdy rodzice rządowe wsparcie przeznaczą na konsolę do gier, czy telewizor nie muszą się stresować, że w następnym miesiącu nie dostaną przelewu na konto z gminy.

Podsumowując: 500 zł generalnie można wydać na co się chce. Oczywiście zawsze przy takiej skali korzystania z programu znajdzie się ojciec, który zamiast soku dziecku, kupi sobie alkohol. Takie sytuacje urzędnicy mają wyłapywać. Inni rodzice naprawdę nie mają się czego obawiać.

Jeśli uważacie, że ten wpis jest ciekawy i komuś może się przydać, podzielcie się nim na Facebooku i bez oporów rozsyłajcie w sieci

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

1 Komentarz do "KONTROLE 500+"

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomci
23 maja 2016 13:53

Ja uważam, że należy kontrolować urzędasów. Trzeba by im w tłuste doopska wszczepić czipy i mieć podgląd online 24h na każdego z tych frajerów!! Zbieramy podpisy?

wpDiscuz
%d bloggers like this: