JESIENNE MIGAWKI, CZYLI NADUSIA SZUKA ŻOŁĘDZI.

Jesień nas rozpieszcza w tym roku.  Tata wciąż zakłada krótkie spodnie, ja wyjmuję z szafki letnie baleriny. Wystawiamy buzie do słońca i patrzymy na niepotrafiącą się zatrzymać nawet na chwilę Naduśkę. Dziecko robi kolejny slalom wokół drzew, nie tęskni za obiadem, poznaje smak żołędzi.  My łapiemy te przyjemne momenty na kartę w aparacie. Zbieramy liście i planujemy produkcję ludzików z kasztanów. Niezobowiązujący swą lekkością weekend. Ubrany w kolory jesieni.

 

Nie ma smaku, którego Nadusia nie chce spróbować. Może to przywilej jej wieku, potrzeba doświadczenia, ciekawość. Żołędzie ją zaintrygowały. Zdejmowała im kapelusze i uparcie pytała: Co to?

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: