ŚWIĄTECZNIE

Wieszam na choince domowe pierniki, a Nadia podąża moim śladem i zdejmuje je po kolei. Potrafi wypatrzyć nawet te skryte wśród gęstych gałęzi naszej jodły. Po wyżej zawieszone sięga na ramionach taty. Nie odpuszcza, dopóki nie znikną wszystkie. Tymczasem ja obawiałam się, że będą ją interesowały błyszczące pstrokato bombki. Przewidywałam nawet scenariusz z lecącą na ziemię z hukiem choinką. No dobra, byłam pewna, że będziemy ją podnosić nie raz!

A tu niespodzianka. Bożonarodzeniowy prezent od dziecka. Gotowych ozdób córeczka nie rusza. Czasem jedynie zdejmie łańcuch, który razem kleiłyśmy w przedszkolu, by przypomnieć skąd on się tam wziął. Bombki wiszą, jak wisiały, choć mąż kazał przezornie, by nie wisiały zbyt nisko. Uległam, choć w sumie i tak to bez znaczenia, bo żeby uchronić choinkę przed rękami dziecka, do połowy co najmniej powinna być ogołocona. W każdym razie okazało się, że z zaufaniem w sprawie rozsądku naszego dziecka jest słabo, bo ona, mimo obaw przewrażliwionych rodziców, widziała, że drzewko ma stać i tracić igły ewentualnie. Może ma świadomość, że choinka przyda się bo wokół niej Mikołaj rozrzuci prezenty? W żłobku od miesiąca wałkują ten temat, w domu nuci ćwiczone do świątecznego przedstawienia piosenki o gościu wyczekiwanym, co miał czerwoną czapkę i renifery dwa. W Wigilię opowiadamy jej o pierwszej gwiazdce i o tym, że musi być cierpliwa. Każde stuknięcie drzwi, to dla niej Mikołaj, nie ma wątpliwości, że dotrze, skoro ciągle słyszała, że odwiedza grzeczne dzieci.

Święta z dziećmi

Boże Narodzenie z dziećmi zmienia święta. Brzmi banalnie, ale maluchy robią cały niesamowicie ciepły klimat. Dla nich tata zakłada strój Mikołaja i pozwala namalować sobie brodę sztucznym śniegiem. Nadia nie odkrywa jego prawdziwej tożsamości, co ja przypisuję świątecznej magii. Niewiarygodne przecież, że mała nie rozpoznaje głosu, który słyszy tak często w innej postaci. Zachłannie przygląda się gościowi, powoli nabiera zaufania i siada na jego kolanach. Oszołomiona niekończącymi się torebkami z prezentami, wydaje z siebie okrzyki zachwytu. Mnie wzrusza do łez niemalże, gdy dostrzega, że tylko ona jest obdarowywana, a leżący obok brat nie dostał od Mikołaja jeszcze nic. Swą siostrzaną troską chce o niego zadbać i błyskawicznie naprawia ten błąd, oddając małemu jeden ze swoich prezentów. Takie to było urocze, szczere i naturalne, więc pewnie zaistnieje na stałe w rodzinnych opowieściach. Kwintesencja świąt w dziecięcym wydaniu. Bobo ma maraksy, ona cymbałki, wszystko w tym duecie gra. 

Jest prawie, jak w amerykańskiej komedii familijnej, która obowiązkowo ma premierę w grudniu. Domowo, rodzinie i słodko. Dzieciaki przystrojone w koszulki w klimacie, o które zadbały troskliwe koleżanki mamy. Przymykam oko na smakowe wybory Nadii, która sięga po pierniczki w czekoladzie. Wspierała mnie w ich robieniu, więc pozwalam, by sprawdzała, jak wyszły. Oczekuje dokładki piernika ze śliwkami, lekceważy sernik karmelowy, nie interesuje jej makowiec. Ten zresztą tym razem mi nie wyszedł, ucierałam masę między karmieniem synka i zamiast ubitych białek do maku wlałam surowe. Kulinarnych potknięć miałam zdecydowanie więcej, gotowanie z niemowlakiem przy piersi, to niezłe wyzwanie. Mały najchętniej nie odklejałby się ode mnie, a ja wymyśliłam sobie jeszcze tartę pomarańczową z czasochłonną bezą włoską i tort z kremem z marakui. Błyskawicznie uporałam się piernikowym tiramisu – moim świątecznym odkryciem. Do zrobienia bez okazji, nawet w styczniu, gdy w puszcze zostaną resztki ciastek.

Prezenty,prezenty…

Nigdy nie było pod naszą choinką tylu prezentów. Szaleństwo prawdziwe wynikające pewnie z miłości. Mały bobo też w końcu doczekał się obfitości Mikołaja, który zadbał o to, by wyeliminować z garderoby odziedziczony po siostrze róż. Pogoda jest łaskawa, ze słońcem i ciepłem bliższym Wielkanocy, więc na spacer idealna. Dzieciaki zaliczają obowiązkową rundkę na Służewcu. A my banalnie podsumowujemy, że to były fajne święta. Pierwsze w takim składzie i przez to dla nas wyjątkowe.

 Piernikowe tiramisu

Składniki:

Składniki:

  • szklanka pierników lub ciastek korzennych
  • świeżo zaparzona mocna kawa
  • 2 łyżki likieru pomarańczowego
  • sok i skórka z pomarańczy
  • 250 g sera mascarpone
  • 400 ml śmietany 30%
  • szczypta cynamonu

Kawę wymieszać z likierem i sokiem z pomarańczy. Śmietanę ubić na puszysty krem i wymieszać z mascarpone oraz skórką pomarańczową. Pierniki moczyć w kawie. Układać na dnie naczynia. Na nie wyłożyć warstwę kremu. Powtarzać do wyczerpania składników – wyjdą 2-3 warstwy. Wierzch oprószyć cynamonem i udekorować piernikami.

Podziel się
Podziel się


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o

wpDiscuz
%d bloggers like this: